Stanęłam przed chłopakiem i przyjrzałam się ranie na jego głowie. Niewielkie zadrapanie, taa...
Rozciął sobie całe czoło i twierdzi, że nic się nie stało.
- Chodź - wymamrotałam pomagając mu utrzymać równowagę na nogach. Naprawdę ostro przywalił o to drzewo.
- Dam sobie radę - uśmiechnął się i spojrzał na mnie nieobecnym wzrokiem. Po chwili zachwiał się i omal się nie przewrócił, ale na jego szczęście stałam tam ja.
- Idziemy do Plastra - pociągnęłam o za sobą, ten jednak dalej stał jak wryty w tym samym miejscu.
- Co to jest?
Serio? Pyta się co ( a raczej kto ) to jest plaster?
- Zobaczy czy wszystko z tobą w porządku. Albo ze mną idziesz albo cię tu zostawię i będę miała w głębokim poważaniu to, co się z tobą stanie. To jak?
- Zabrzmiało groźnie. - zaśmiał się, a ja poczułam, jak ze zdenerwowania zrobiło mi się gorąco - No już idę, nie piorunuj mnie tak wzrokiem.
Ruszyliśmy w stronę chaty Lydii, która o tej porze powinna tam być.
- Lydia? - zerknęłam do środka licząc, że wewnątrz zastanę dziewczynę.
-Jestem! - jej głos dobiegł zza ściany. Co ona tam do purwy robi? Świeżak zaraz zemdleje i powali mnie swoim cielskiem, a wtedy zamiast jednej ofiary będą dwie.
- Ruszaj się, świeżak przywalił o drzewo i mocno krwawi - uderzyłam pięścią o ścianę.
No cóż, trudno. Nie czekając dłużej na szanownego plastra podprowadziłam Damona do łóżka i pomogłam mu się na nim położyć.
- Umieram - jęknął wyciągając ręce przed siebie.
- Serio, ostro przydzwoniłeś o ten pień - westchnęłam ciężko.
Damon? Taa, trochę poczekałam xd Wybacz, że takie słabe, ale aktualnie mam bezwen xd
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Juliett. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Juliett. Pokaż wszystkie posty
sobota, 24 czerwca 2017
czwartek, 13 kwietnia 2017
Od Juliett Cd Damon
- Cóż za skromność - mimowolnie uśmiechnęłam się, podchodząc do krawędzi pudła. Mój wzrok powędrował w dół, gdzie aktualnie znajdował się nowy strefer. Nim się zorientowałam, ten zdążył wydostać się z windy i stał już między nami.
- Dobra, to zacznijmy może od tego, gdzie jestem? - zapytał.
Doprawdy, jego spokój mnie zadziwiał.
- W czymś w rodzaju labiryntu, z którego musimy się wydostać. Nie wiemy, kto nas tu wsadził ani w jakim celu. No, tak w skrócie. - odparłam wbijając wzrok w jakiś odległy punkt przed sobą.
- Ile już tu jesteście?
- Tyle miesięcy, ile nas jest. - odparł stojący za mną James.
Njubi rozpoczął gorączkowe liczenie nas, jednak chyba dopiero teraz dotarło do niego, że to nie żaden kawał. Wszystko można było wyczytać z jego spojrzenia.
- Dlaczego nic nie pamiętam?
- Nikt z nas nie pamięta nic, oprócz podstawowych czynności, takich jak mowa czy poruszanie się, oraz swojego imienia. Ja jestem Juliett. - wyciągnęłam swoją dłoń w kierunku nowego.
Wyglądał na zakłopotanego. No tak, jeszcze sobie nie przypomniał.
- To nic, przedstawisz nam się później, Njubi - uśmiechnęłam się przyjacielsko.
- Yui, oprowadzisz nowego? - tym razem zwróciła się do mnie Marie.
- Tak, chętnie. Dzisiaj nie biegnę. - odparłam, po czym ponownie przeniosłam wzrok na Świeżaka. - Oprowadzę cię po Strefie, wbrew pozorom można się tutaj zgubić.
Pozostali streferzy zdążyli się już rozejść, po środku placu pozostaliśmy tylko we dwójkę.
- Zaczniemy od Mordowni.
- Popełniacie tam samobójstwa czy co? - spojrzał na mnie zdezorientowany.
Na jego sugestię prychnęłam śmiechem.
- Nie, tam po prostu hodowane są zwierzęta. Zaraz obok jest ubojnia, oczywiście, nie wszystkie zwierzęta jadamy.
- Jakich na przykład nie?
- Na przykład mojego konia, Blueberry. Dzięki niemu szybciej przemieszczam się w labiryncie. - odparłam, a na wspomnienie karego ogiera uśmiechnęłam się mimowolnie. - Hm... można powiedzieć, że go sobie przywłaszczyłam. - kąciki moich ust uniosły się jeszcze wyżej.
Damon? Słabe strasznie, wena poszła na spacer... ;_;
- Dobra, to zacznijmy może od tego, gdzie jestem? - zapytał.
Doprawdy, jego spokój mnie zadziwiał.
- W czymś w rodzaju labiryntu, z którego musimy się wydostać. Nie wiemy, kto nas tu wsadził ani w jakim celu. No, tak w skrócie. - odparłam wbijając wzrok w jakiś odległy punkt przed sobą.
- Ile już tu jesteście?
- Tyle miesięcy, ile nas jest. - odparł stojący za mną James.
Njubi rozpoczął gorączkowe liczenie nas, jednak chyba dopiero teraz dotarło do niego, że to nie żaden kawał. Wszystko można było wyczytać z jego spojrzenia.
- Dlaczego nic nie pamiętam?
- Nikt z nas nie pamięta nic, oprócz podstawowych czynności, takich jak mowa czy poruszanie się, oraz swojego imienia. Ja jestem Juliett. - wyciągnęłam swoją dłoń w kierunku nowego.
Wyglądał na zakłopotanego. No tak, jeszcze sobie nie przypomniał.
- To nic, przedstawisz nam się później, Njubi - uśmiechnęłam się przyjacielsko.
- Yui, oprowadzisz nowego? - tym razem zwróciła się do mnie Marie.
- Tak, chętnie. Dzisiaj nie biegnę. - odparłam, po czym ponownie przeniosłam wzrok na Świeżaka. - Oprowadzę cię po Strefie, wbrew pozorom można się tutaj zgubić.
Pozostali streferzy zdążyli się już rozejść, po środku placu pozostaliśmy tylko we dwójkę.
- Zaczniemy od Mordowni.
- Popełniacie tam samobójstwa czy co? - spojrzał na mnie zdezorientowany.
Na jego sugestię prychnęłam śmiechem.
- Nie, tam po prostu hodowane są zwierzęta. Zaraz obok jest ubojnia, oczywiście, nie wszystkie zwierzęta jadamy.
- Jakich na przykład nie?
- Na przykład mojego konia, Blueberry. Dzięki niemu szybciej przemieszczam się w labiryncie. - odparłam, a na wspomnienie karego ogiera uśmiechnęłam się mimowolnie. - Hm... można powiedzieć, że go sobie przywłaszczyłam. - kąciki moich ust uniosły się jeszcze wyżej.
Damon? Słabe strasznie, wena poszła na spacer... ;_;
środa, 22 marca 2017
Od Juliett
Powoli uchyliłam powieki... nic jednak nie dostrzegłam, ponieważ wszędzie panowała ciemność. Dobra, nie panikuj. Zaraz stąd wyjdziesz i wszystko się wyjaśni, tak?
Czułam się tak, jakby ktoś zamknął mnie w skrzyni, albo jakimś pudle. Lekko uniosłam głowę i wtedy spostrzegłam, że naprawdę siedzę w czymś w rodzaju pudła, ale takiego z kratami?
Oprócz mnie znajdowały się w nim jeszcze produkty spożywcze i narzędzia.
Próbowałam wstać, wtedy jednak klatka ruszyła z zawrotną prędkością w górę, a mnie ponownie powaliło na ziemię. Trzaski łańcuchów i całego tego mechanizmu całkowicie mnie ogłuszyło, a prędkość z jaką się poruszałam sprawiła, że moje oczy zaczęły łzawić. Wydawało mi się, że ta męczarnia trwa przez niewyobrażalnie długi czas, aż w końcu pudło gwałtownie zatrzymało się.
Dyszałam ciężko, usiłując zachować spokój i wtedy uświadomiłam sobie... że nic nie pamiętam. Dokładnie tak, jakby wyczyszczono mi pamięć. Ostatnim zapamiętanym wspomnieniem było to, że obudziłam się zamknięta, a wszędzie panowała ciemność.
Usłyszałam głośne chrząknięcie, a po chwili wielka skrzynia otworzyła się. Nad sobą ujrzałam twarze innych ludzi... mówili coś do mnie, ale mój mózg w tej chwili nie był w stanie normalnie pracować.
Zdezorientowana całą tą sytuacją beznamiętnie wpatrywałam się w twarze obcych mi osób. Chyba nie wysłali mnie do jakiegoś wariatkowa? Przecież wszystko ze mną okej, bynajmniej tak mi się wydaje.
- Gdzie ja jestem? - zapytałam w końcu, gotowa w każdej chwili zerwać się do ucieczki.
- Witamy w strefie - odezwał się jeden z nich i wyciągnął rękę w moim kierunku. Chwyciłam ją i za pomocą chłopaka wydostałam się z naprawdę głębokiego pudła, w którym przeżyłam najokropniejszą podróż w moim życiu. Bynajmniej tak myślę. Chociaż... równie dobrze w tamtym "życiu" mogłam być astronautką, albo Bóg wie jeszcze czym.
Jeżeli w ogóle czymkolwiek byłam...
Nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, wokół mnie zebrało się jeszcze więcej nieznanych mi osób. Wlepiali we mnie zaciekawione spojrzenia, niektórzy nawet próbowali coś powiedzieć, jednak zaraz się powstrzymywali.
- A konkretniej...? - uniosłam brew. Wow, nawet nie wiedziałam, że tak potrafię.
- Odcinek terenu wewnątrz labiryntu, w którym się znajdujemy. Nikt nie wie, co tu robimy. - powiedział chłopak który pomógł mi wyjść z tej klatki.
I nagle olśnienie. Przypomniałam sobie, jak mam na imię. Chyba. Czuję, że jestem Juliett.
- Przypomniałaś już sobie swoje imię?
- Tak. Jestem Juliett.
Praktycznie wszyscy się rozeszli, zostało ze mną jedynie kilka osób.
Jakiś chłopak który wyciągnął mnie z pudła? x3
Czułam się tak, jakby ktoś zamknął mnie w skrzyni, albo jakimś pudle. Lekko uniosłam głowę i wtedy spostrzegłam, że naprawdę siedzę w czymś w rodzaju pudła, ale takiego z kratami?
Oprócz mnie znajdowały się w nim jeszcze produkty spożywcze i narzędzia.
Próbowałam wstać, wtedy jednak klatka ruszyła z zawrotną prędkością w górę, a mnie ponownie powaliło na ziemię. Trzaski łańcuchów i całego tego mechanizmu całkowicie mnie ogłuszyło, a prędkość z jaką się poruszałam sprawiła, że moje oczy zaczęły łzawić. Wydawało mi się, że ta męczarnia trwa przez niewyobrażalnie długi czas, aż w końcu pudło gwałtownie zatrzymało się.
Dyszałam ciężko, usiłując zachować spokój i wtedy uświadomiłam sobie... że nic nie pamiętam. Dokładnie tak, jakby wyczyszczono mi pamięć. Ostatnim zapamiętanym wspomnieniem było to, że obudziłam się zamknięta, a wszędzie panowała ciemność.
Usłyszałam głośne chrząknięcie, a po chwili wielka skrzynia otworzyła się. Nad sobą ujrzałam twarze innych ludzi... mówili coś do mnie, ale mój mózg w tej chwili nie był w stanie normalnie pracować.
Zdezorientowana całą tą sytuacją beznamiętnie wpatrywałam się w twarze obcych mi osób. Chyba nie wysłali mnie do jakiegoś wariatkowa? Przecież wszystko ze mną okej, bynajmniej tak mi się wydaje.
- Gdzie ja jestem? - zapytałam w końcu, gotowa w każdej chwili zerwać się do ucieczki.
- Witamy w strefie - odezwał się jeden z nich i wyciągnął rękę w moim kierunku. Chwyciłam ją i za pomocą chłopaka wydostałam się z naprawdę głębokiego pudła, w którym przeżyłam najokropniejszą podróż w moim życiu. Bynajmniej tak myślę. Chociaż... równie dobrze w tamtym "życiu" mogłam być astronautką, albo Bóg wie jeszcze czym.
Jeżeli w ogóle czymkolwiek byłam...
Nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, wokół mnie zebrało się jeszcze więcej nieznanych mi osób. Wlepiali we mnie zaciekawione spojrzenia, niektórzy nawet próbowali coś powiedzieć, jednak zaraz się powstrzymywali.
- A konkretniej...? - uniosłam brew. Wow, nawet nie wiedziałam, że tak potrafię.
- Odcinek terenu wewnątrz labiryntu, w którym się znajdujemy. Nikt nie wie, co tu robimy. - powiedział chłopak który pomógł mi wyjść z tej klatki.
I nagle olśnienie. Przypomniałam sobie, jak mam na imię. Chyba. Czuję, że jestem Juliett.
- Przypomniałaś już sobie swoje imię?
- Tak. Jestem Juliett.
Praktycznie wszyscy się rozeszli, zostało ze mną jedynie kilka osób.
Jakiś chłopak który wyciągnął mnie z pudła? x3
piątek, 17 marca 2017
"Piekło jest puste, wszystkie diabły są tu"
Imię: Juliett ( przed zatarciem pełne imię dziewczyny brzmiało o dziwo tak samo )
Pseudonim: Yui
Płeć: Kobieta
Data urodzenia: 22 września 2215 ( 18 lat )
Pochodzenie: Stany Zjednoczone
Relacje: Juliett z natury jest dziewczyną bardzo towarzyską. Dobrze dogaduje się z innymi streferami i raczej nie ma wśród nich wrogów.
Głos: Against the Current cover ( Chrissy Costanza )
Aparycja: Juliett to stosunkowo niska ( 160 cm ), drobna i szczupła dziewczyna. Mimo swojego wzrostu została obdarzona figurą modelki. Nigdy nie miała kompleksów związanych ze swoim wyglądem, sama nie uważa się za nie wiadomo jaką piękność. Jej skóra z natury jest jasna i świetlista. Włosy sięgające do połowy pleców zazwyczaj swobodnie tańczą na wietrze. Ich naturalny kolor to ciemny brąz, Juliett jednak uwielbia eksperymentować z kolorami i nieraz można zobaczyć ją w neonowych zieleniach bądź delikatnych, fioletowych barwach jak teraz. Jej twarz pozbawiona jest jakichkolwiek niedoskonałości, skóra jest gładka i nadzwyczaj delikatna. Nos ma mały i zgrabny, usta pełne, jednak największą uwagę przyciągają oczy. Są one naturalnie czarne, duże i głębokie. Można by śmiało powiedzieć, że oczy Juliett hipnotyzują. Gdy ktoś odważy się w nie spojrzeć, nie potrafi oderwać wzroku od tej głębokiej, tajemniczej ciemności.
Charakter: Ogólnie rzecz biorąc, Juliett jest dziewczyną dość tajemniczą. Na początku znajomości nie będzie jak otwarta księga, lecz będzie raczej trzymała wszystkich na dystans. Jest niezwykle spokojna w trudnych sytuacjach, potrafi doskonale radzić sobie z nerwami i agresją przeczekując najgorsze. Gdy tylko w jej stronę padają niemiłe, obrażające komentarze, ta albo całkowicie je ignoruje, albo śmieje się z nich razem z pozostałymi. Dziewczyna ma do siebie duży dystans, rozumie to, że nie ma prawa być najlepsza we wszystkim, a największe szczęście sprawia jej radość i uszczęśliwianie innych. Nie potrafi obojętnie patrzeć na cierpienie, sama jednak nigdy nie myśli o sobie. W gronie znanych, zaprzyjaźnionych osób potrafi przemienić się z cichej, szarej myszki w duszę towarzystwa. Z niewygodnych sytuacji wychodzi cało obracając wszystko w żart lub przyznając się do swojej głupoty z uśmiechem na ustach. Jest bardzo asertywna, potrafi zachować spokój nawet w dramatycznych sytuacjach. Posiada umiejętność szybkiego działania, zawsze trzyma nerwy na wodzy wiedząc, że ujawnienie gwałtownych mocji może być nieprzyjemne w skutkach. Jak każdy człowiek ma jednak swoje granice, a gdy jej cierpliwość się skończy może zrobić się nieciekawie.
Juliett jest osobą jak najbardziej godną zaufania. Nigdy nie ujawni czyjegoś sekretu choćby żywcem obdzierano ją ze skóry. W swoich słowach, jak i uczuciach jest bardzo szczera, uważa, że kłamstwo do niczego nie prowadzi.
Umiejętności: Przede wszystkim dziewczyna wyrobiła sobie bardzo przydatne cechy: potrafi poruszać się niemal bezszelestnie, jest bardzo zwinna, szybka i niezwykle rozciągnięta. Doskonale jeździ konno, a w parze z tą umiejętnością idzie jej celność podczas strzałów z łuku. Tak, jej główną bronią jest łuk i strzały. Zawsze trafia bezbłędnie w ustalony przez siebie cel, a wymierzenie w punkt zajmuje jej dosłownie kilka sekund. W zamian za to nie za dobrze pływa, a o nurkowaniu nie ma mowy. Dziewczynę od zawsze przerażała konieczność wstrzymywania oddechu tylko po to, by do płuc nie dostała się woda. Cechuje ją również ponadprzeciętna wytrzymałość psychiczna jak i fizyczna, potrafi zachować zimną krew nawet w najgorszych sytuacjach. Oprócz tego Juliett potrafi pięknie śpiewać i grać na gitarze oraz wiolonczeli, jednak nie zdaje sobie z tego jak na razie sprawy.
Praca: Zwiadowczyni
Orientacja: Heteroseksualna
Partner: -
Historia: -
Ciekawostki:
jej ulubionym kolorem jest czarny
posiada kolczyki w uszach, nosie i pępku oczywiście nie pamiętając jakim cudem je nabyła
ciało Juliett w niektórych miejscach zdobią symboliczne tatuaże
ma klaustrofobię
kocha pająki, węże i inne paskudztwa, co wyróżnia ją na tle innych dziewcząt
potrafi jeździć konno od najmłodszych lat
Kocha noc, gwiazdy i ciemność. Często można dostrzec ją leżącą w środku nocy na polanie wpatrującą się w niebo
Potrafi grać na gitarze, wiolonczeli oraz pięknie śpiewa
Przed trafieniem do sfery razem ze swoim zespołem była wschodzącą gwiazdą
Inne zdjęcia: -
Sterujący/Kontakt: Anonim.
Subskrybuj:
Posty (Atom)