Pokazywanie postów oznaczonych etykietą James. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą James. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 marca 2017

Od Jamesa cd. Marie

Ledwo zdążyłem opuścić Labirynt, gdy od razu dopadła mnie wściekła Lydia.
- Jak ty mogłeś biegać z taką raną?! - wrzasnęła tak, że usłyszeli ją chyba wszyscy Streferzy.
Podczas ostatniego zwiadu mieliśmy małe problemy. Zostaliśmy tam zbyt długo i zostaliśmy zmuszeni do szybkiej ucieczki, która w moim przypadku skończyła się całą masą zadrapań, a podczas przebiegania przez wejście, najzwyczajniej w świecie się potknąłem i.. można powiedzieć, że nadziałem na jedną z gałęzi, leżących w pobliżu.
- Nic mi nie jest. - Wywróciłem oczami. - Skoro chcemy stąd wyjść, nie możemy tracić czasu.
- Twoje zdrowie jest ważniejsze - burknęła - mamy co jeść, mamy co pić, mamy lekarstwa. Naprawdę aż tak ci tu źle, że ucieczka jest ważniejsza od zdrowia?
- Tak.
Krótko i konkretnie. Wiedziałem, że Lydii się to nie spodoba, jednak jako moja siostra powinna potrafić mnie zrozumieć.
W pewnej chwili schyliła się i podniosła z ziemi patyk, by zaraz cisnąć nim w moją stronę.
- Ej, a to za co? - zaśmiałem się, unikając go w ostatniej chwili.
- Nie denerwuj mnie lepiej! - krzyknęła rozglądając się za kolejną bronią.
Gdy tylko jej wzrok spoczął na niewielkim kamieniu, a ja doszedłem do wniosku, że w tym stanie jest zdolna do wszystkiego, wybrałem wygodną formę ucieczki. Już po kilku krokach zauważyłem, że zaczyna mnie gonić, a w jej ręce spoczywa mała skałka.
- Wylaksuj Lydia! - zawołałem, co chwila odwracając się w jej stronę.
Odwracałem się, mając nadzieję, że w końcu zaprzestanie swojej gonitwy, jednak nie wyglądała tak, żeby miała ochotę to zrobić.
- James, uważaj! - krzyknęła, jednak, gdy spojrzałem przed siebie było już za późno.
Wpadłem na kogoś i w jednej chwili oboje wylądowaliśmy na twardej ziemi. Nie byłem w stanie od razu rozpoznać kto to, jednak wściekłe spojrzenie i ton głosu uświadomił mi, że mam właśnie do czynienia z Marie.
- To twoje hobby, co? Powalanie innych? - Spytała, a jej głos wręcz ociekał gniewem.
Podniosłem się czym prędzej i pomogłem dziewczynie wstać, zadowolony, że chociaż Lydia przestała mnie gonić. Uśmiechnąłem się szeroko do dziewczyny.
- Witaj Marie, jak ci mija dzień?
- Był cudowny, dopóki ktoś nie postanowił mnie staranować - burknęła.
- Wybacz, to wszystko wina mojej idiotycznej siostry - zaakcentowałem głośno trzy ostatnie wyrazy, mając nadzieję, że ta mnie usłyszy.
- Uważaj - mruknęła pod nosem Marie.
- Co? - Zmarszczyłem brwi i po chwili zrozumiałem, a raczej poczułem, na co miałem uważać.
A jednak rzuciła ten kamień! 
Złapałem za bolące miejsce na ramieniu, delikatnie je pocierając, co zmniejszyło nieprzyjemne uczucie.
- No cóż.. dziękuję za ostrzeżenie, skarbie.
- James, nie pozwalaj sobie za dużo - rzuciła i już chciała iść dalej, jednak złapałem ją za rękę, uniemożliwiając dalszy ruch.
- No przestań, tylko się na mnie nie obrażaj - jęknąłem, na co Marie wywróciła oczami i wyrwała rękę z mojego uścisku.
- Pozwól mi nacieszyć się resztą tego jakże pięknego dnia.
- Ogay, a co masz w planach robić?
- Przejść się. - Wzruszyła ramionami
- Ogay, w takim razie możemy przejść się razem. - Uśmiechnąłem się.
Dziewczyna wzięła głęboki wdech i zacisnęła wargi, jakby chcąc powstrzymać się przed powiedzeniem, bądź zrobieniem mi czegoś, po czym zrezygnowana kiwnęła głową.
- Tylko najlepiej unikać mojej siostry - powiedziałem, rozglądając się uważnie. Miałem nadzieję, że poszła już do siebie i skończy mnie męczyć. Jest nadopiekuńcza wobec mnie, a przecież to ja jestem bratem i powinienem taki być. Zachowuje się jak matka, którą nawet nie wiem, czy jeszcze mamy, dlatego chcę stąd wyjść i nie mam zamiaru odpuścić. 
Chcę znaleźć rodzinę, przyjaciół.. swoją przeszłość, o której kompletnie nie mam pojęcia. Ciężko jest żyć z pewną odmianą amnezji, bo chyba można tak to nazwać. Nie wiem kim byłem, gdzie mieszkałem, co robiłem, jak miałem na nazwisko, cudem udało mi się przypomnieć chociaż imię i fakt, że mam siostrę. To było cholernie przytłaczające, jednak motywowało mnie do szukania rozwiązań i wydostania się z tego gówna. 
Marie obrzuciła mnie obojętnym uśmiechem i ruszyła przed siebie. Bez zastanowienia ruszyłem za nią, jednak silny i promieniujący na całą nogę ból, uniemożliwił mi dalszy ruch. Spojrzałem na opatrunek, który dzień wcześniej założyła mi Lydia i zauważyłem, że zmienił kolor z białego na ciemnoczerwony. 
- Chyba muszę iść do plastra - mruknąłem pod nosem, po czym uśmiechnąłem się szeroko - Poczekasz na mnie, czy będę musiał cię gonić? 



Marie?


wtorek, 21 marca 2017

You gotta face up, you gotta get yours. You never know the top till you get too low


[buźki użyczył Sam Claflin]

Imię: James
Pseudonim: -
Płeć: Mężczyzna.
Data urodzenia: 27.04.2212 | 20 lat
Pochodzenie: Wielka Brytania
Relacje: 
~ Lydia - siostra bliźniaczka, w Strefie pojawiła się około miesiąca później.
Głos: Sam Claflin 
Aparycja: James to dość wysoki, mierzący dokładnie 180 cm mężczyzna. Jego brązowe włosy zawsze są w nieładzie, nie czuje potrzeby, żeby cokolwiek z nimi robić. Szmaragdowe oczy zawsze przyciągały wzrok płci pięknej, jednak w Strefie nie były już mu do niczego potrzebne. Nie skupia zbyt dużej uwagi na swoim wyglądzie, aczkolwiek dużo trenuje. Zazwyczaj chodzi tu głównie o siłę i sprawność, bo w końcu jego praca wymaga dużo wysiłku, a umięśnione ciało traktuje bardziej jako skutek uboczny, z którego mimo wszystko jest zadowolony.
Charakter: James jest wygadany, zabawny i mocno sarkastyczny, ale także niezwykle inteligentny. Często staje się paranoiczny i obsesyjny, kiedy za bardzo skupia się na danej rzeczy. Gdy już podejmie się jakiejś pracy, zrobi wszystko, żeby jak najlepiej ją dokończyć. Ma świetną intuicję, która prowadzi go w dobrym kierunku, chociaż kilkukrotnie już go zawiodła. Ciężko odgadnąć jego intencje i nie do końca wiadomo kiedy mówi prawdę. Wydaje się być poważną i chłodną osobą, jednak to tylko powierzchowne wrażenie. Dobrze czuje się jako przywódca, woli rozdzielać innym zadania, niż samemu je dostawać, co nie oznacza, że nie lubi nic robić, wręcz przeciwnie. Podejmuje się wszystkiego, pomaga, wykonuje pracę za innych, gdy na przykład ich zdrowie przestaje na to pozwalać.
Umiejętności: Na pewno trzeba poruszyć kwestię związaną z jego pracą w Strefie. Jako zwiadowca musi podejmować szybkie i trafne decyzje, a z fizycznej strony bez świetnej kondycji nie zrobiłby zbyt wiele. Bardzo dobrze radzi sobie ze strzelaniem z łuku oraz walce wręcz.
Praca: Zwiadowca
Orientacja: Heteroseksualna.
Partner: -
Historia: To może trochę dziwne, ale James nie pamięta kompletnie nic ze swojego starego życia. Przypomniał sobie swoje imię, dopiero po kilku miesiącach, chociaż większość znała je już po maksymalnie kilku dniach, nie ma pojęcia co działo się z nim przed trafieniem do Strefy. Nie wiedział, że ma siostrę, a dowiedział się o tym w momencie, gdy pojawiła się w Labiryncie.
Ciekawostki:
~ Podejrzewa, że przed trafieniem do Labiryntu był trenerem lub sportowcem. Ma świetną formę, wręcz idealną kondycję, która pozwala biegać mu przez naprawdę długi czas, nie powodując przy tym ogromnego zmęczenia.
~ Co noc, gdy męczy go bezsenność, próbuje znaleźć sposób na ucieczkę z Labiryntu
Inne zdjęcia: 1 | 2 |
Sterujący/Kontakt: Ziuta2704