Przyjrzałem się uważnie dziewczynie po czym wzruszyłem ramionami. Nie wiem jak znalazł się tu koń ale cóż. Nie mi to rozkminiać...
- W sumie... skoro hodujecie tam zwierzęta... To czemu "Mordownia" a nie "Hodowla" czy coś... milej brzmi i nikt nie spróbuje się tam zabić...- stwierdziłem idąc za nią rozglądając się uważnie.
- Wiesz jeszcze nikt nie próbował się tam zabić- uśmiechnęła się
- Zawsze musi być ten pierwszy raz - zaśmiałem się
- To była jakaś sugestia? - spytała
- A miała to być sugestia? Bo wiesz mogę poszukać ochotnika - wzruszyłem ramionami robiąc przy tym minę niewiniątka.
- Znając życie prędzej się zgubisz - zachichotała
- Z grzeczności nie zaprzeczę - odparłem udając poważnego co mówiąc szczerze nie wyszło mi za dobrze... Juliett tylko się roześmiała i zaczęła oprowadzać mnie dalej. Mimo, iż było dużo do zapamiętania nie musiałem się skupiać na tym co ona mówiła. Taki tam wrodzony talent do zapamiętywania. Zacząłem zastanawiać się jak ja się nazywam. No bo hallo! Ja nawet nie pamiętam jak się nazywam a to nie wróży za dobrze. Cały czas podążałem za dziewczyną rozglądając się i zapamiętując charakterystyczne rzeczy dla danego miejsca... Tak się zamyśliłem, że nie zauważyłem drzewa co nagle wyrosło przed moją zacną osobą ... a może ono na serio tam nie stało? Z resztą... mało ważne. Ważne jest to, że zaryłem w owe drzewo. Z jękiem poleciałem na ziemię i dotknąłem czoła. Zerknąłem na palce i ponownie wydałem z siebie jęk. Na palcach zobaczyłem krew.
- Nic ci nie jest? - spytała Juliett podchodząc bliżej. Spojrzałem na nią i widząc jej minę mimo woli się uśmiechnąłem.
- Nic się nie stało... to tylko niewielkie zadrapanie... - odparłem wstając z ziemi
Juliett?
<Wybacz, że czekałaś ale byłam na wyjeździe :P >
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Damon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Damon. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 11 czerwca 2017
czwartek, 13 kwietnia 2017
Od Damona
Cichy i miarowy dźwięk przedarł się do mojego umysłu. Leżałem na podłodze w jakimś dziwnym pomieszczeniu. Otworzyłem oczy, ale nic się nie zmieniło. Dalej ciemność... Usiadłem i rozejrzałem się. Co prawda nie widziałem nic, jednak uszy wychwyciły ciche odgłosy zwierząt. Zastanowiłem się chwilę nad swoja sytuacją. Jest w cholerę ciemno, nie wiem gdzie jestem ani nic nie pamiętam...
-Ej dobra! To nie jest zabawne! Skończcie śmieszkować i uwolnijcie mnie- krzyknąłem sam nie wiedząc czy ktoś to usłyszy... Czy to na serio jest żart czy tym razem to coś innego. Zakląłem szpetnie pod nosem i wstałem. Byłem w czymś na stylu pudła... mała, dość ciasna przestrzeń a ja w środku... Zajebiście... Lepiej być nie mogło... Westchnąłem tylko i próbowałem sobie cokolwiek przypomnieć... Imię...wiek... albo najlepiej osobę, która mnie tu wsadziła bym mógł się potem zemścić... Ale nic z tych rzeczy. No bo po co mój mózg miałby pamiętać takie rzeczy?! Zirytowany kopnąłem w jakieś pudło i natychmiast tego pożałowałem. Promienisty ból rozlał się po mojej stopie powodując jej drętwienie. Przysiadłem i zacząłem rozmasowywać bolącą część ciała. Złość i irytacja tylko mi szkodzą... Nagle pudło zatrzymało się a sufit... który okazał się być czymś na wzór drzwi otworzyły się zalewając pomieszczenie falą światła.
- Kurna razi...- syknąłem zasłaniając oczy ręką.
- A czegoś się spodziewał po słońcu? - usłyszałem czyjś rozbawiony głos.
- Może tego, że da mi okulary przeciwsłoneczne i nie spali mi oczu? - mruknąłem próbując dojść do siebie po tym gwałtownym oślepieniu.
- Za pięknie by było... Ten kto nas tu wsadził nas nie lubi i utrudnia nam wszystko - odparł inny głos, tym razem kobiecy.
- Dlatego posłał mnie. By moja zajebistość wam pomogła - zaśmiałem się
Ktosiu? Opisz... Nie zmuszaj mnie do pisania ze sobą ;-;
-Ej dobra! To nie jest zabawne! Skończcie śmieszkować i uwolnijcie mnie- krzyknąłem sam nie wiedząc czy ktoś to usłyszy... Czy to na serio jest żart czy tym razem to coś innego. Zakląłem szpetnie pod nosem i wstałem. Byłem w czymś na stylu pudła... mała, dość ciasna przestrzeń a ja w środku... Zajebiście... Lepiej być nie mogło... Westchnąłem tylko i próbowałem sobie cokolwiek przypomnieć... Imię...wiek... albo najlepiej osobę, która mnie tu wsadziła bym mógł się potem zemścić... Ale nic z tych rzeczy. No bo po co mój mózg miałby pamiętać takie rzeczy?! Zirytowany kopnąłem w jakieś pudło i natychmiast tego pożałowałem. Promienisty ból rozlał się po mojej stopie powodując jej drętwienie. Przysiadłem i zacząłem rozmasowywać bolącą część ciała. Złość i irytacja tylko mi szkodzą... Nagle pudło zatrzymało się a sufit... który okazał się być czymś na wzór drzwi otworzyły się zalewając pomieszczenie falą światła.
- Kurna razi...- syknąłem zasłaniając oczy ręką.
- A czegoś się spodziewał po słońcu? - usłyszałem czyjś rozbawiony głos.
- Może tego, że da mi okulary przeciwsłoneczne i nie spali mi oczu? - mruknąłem próbując dojść do siebie po tym gwałtownym oślepieniu.
- Za pięknie by było... Ten kto nas tu wsadził nas nie lubi i utrudnia nam wszystko - odparł inny głos, tym razem kobiecy.
- Dlatego posłał mnie. By moja zajebistość wam pomogła - zaśmiałem się
Ktosiu? Opisz... Nie zmuszaj mnie do pisania ze sobą ;-;
poniedziałek, 10 kwietnia 2017
"Zrań mnie mówiąc prawdę, ale nigdy nie pocieszaj kłamiąc"
| Buźki użyczył Theo James. |
Imię: Damon. Po prostu Damon...
Pseudonim: Dam... lub Danonek... jednak za to drugie możesz oberwać
Płeć: Mężczyzna... Nie widać?
Data urodzenia: 04.05.2212 | 21 lat|
Pochodzenie: USA
Relacje: Heheh... Damon uwielbia towarzystwo i dobrą zabawę... Dogada się z każdym... no prawie. Wyjątek to osoby sztywne i bez poczucia humoru.
Głos: Sheppard
Aparycja: Damon jest dość wysokim (180 cm) facetem o ponurym wyglądzie. Twarde rysy twarzy i ciemne spojrzenie to coś, co na pierwsze wrażenie robi z niego ponuraka. Krótko ścięte włosy oraz delikatny zarost... Taaa Damon to typowy facet. Dość solidnie zarysowane mięśnie brzucha oraz bicepsów i tricepsów aczkolwiek bez przesady. Dam posiada szczery uśmiech. Jego oczy mają to do siebie, że zmieniają barwę (nie no... żart. Po prostu tak się wydaje...) pod wpływem emocji.
Charakter: Damon mimo ponurego wyglądu jest osobnikiem towarzyskim. Lubi pracować w grupie i poznawać nowe osoby. Uwielbia żartować i robić głupie figle... Jednak wie kiedy trzeba przestać lub z kim nie zaczynać. Zdarza mu się być ponurym jednak rzadko. Niemal wcale... Na nim można polegać. Jak się za coś bierze to robi to solidnie i do końca. Jest dyskretny jeśli idzie o tajemnice lub delikatne sprawy. Rzadko się denerwuje, jednak jak już tak się zdarzy lepiej trzymać się z dala bo Dam należy do wybuchowych i agresywnych osób jak jest wściekły. Na co dzień to jednak jest miły, odważny, zawzięty i pewny siebie. Nie jest typem adoratora. Jak któraś mu się spodoba powie to prosto z mostu i zaakceptuje każdą odpowiedź na wyznania miłosne. W związku bywa zaborczy (więc panowie nie zarywać do jego przyszłej dziewczyny...). Czuły, oddany i romantyczny... coś jak ideał typowej dziewczyny...
Umiejętności: Damon jest w miarę szybki i zręczny oraz bardzo wytrzymały. Jednak brak mu zwinności. Dość dobrze orientuje się w terenie oraz potrafi odnaleźć się w każdej sytuacji. Rzadko kiedy panikuje.
Praca: Oracz.
Orientacja: Hetero
Partner: Mry mry która chętna?
Historia: Yhm... za dużo mu w głowie grzebali... nie pamięta nic...
Ciekawostki: Damon boi się... myszy.
Sterujący/Kontakt: Lia x3 (Howrse) LunaMoon122 (doggie)
Subskrybuj:
Posty (Atom)